Lilla Latus
Mieszka i pracuje w Zduńskiej Woli. Debiutowała w 1987 r. Wiersze publikowała m.in. w „Sycynie”, „Magazynie Literackim”, „Polityce”, „Frazie”, Metaforze”, „Okolicy poetów”, w radiu, telewizji. Jest również autorką fraszek, tekstów piosenek, artykułów prasowych, przekładów poezji amerykańskiej Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Jej wiersze publikowano również we Włoszech, Czechach, USA, Australii. Członek Związku Literatów Polskich i Klubu Literackiego „Topola” w Zduńskiej Woli.
Wydała zbiory poetyckie: „List” (1993) – uznany przez Międzynarodowy Kongres poetów Arcadia w Lublinie za najlepszy debiut poetycki roku, „Siódme morze niepokoju” (1995), „Z koronki i kurzu” (1997), „Zapach dotyku” (1998) – uznany przez XXI Międzynarodowy Listopad Poetycki w Poznaniu za najciekawszą książkę poetycką roku, „Kochanie” (2001), Psia krew” (2004), „Jutro to najpiękniejszy dzień tygodnia” (2008). Jest autorką „Kącika poetyckiego” w czasopiśmie „Mukowiscydoza”.
Strona domowa: http://www.lilla.latus.webpark.pl
Perpetuum mobile
mój syn rozbił
glinianą świnkę
dokładnie policzył
wszystkie pieniądze
jutro kupi za nie
drugą świnkę
Galatea
usłyszałeś mój głos
dobywający się ze środka
tak długo spadałam ci
z serca
aż uwierzyłeś
że marmur z Carrary
będzie miał odcień
mojej skóry
dzięki tobie przetrwałam
wszystkie zlodowacenia
nie omszałam
nie stałam się niczyim głazem
mój Pigmalionie
skąd wiedziałeś
że w środku kamienia jest kobieta?
I Bóg stworzył...
fiszbiny w moich „bardotkach”
wykonane są z kości wieloryba
Ofelia
„Panie, wiemy, czym jesteśmy, lecz
nie wiemy, czym możemy być”
W.Szekspir „Hamlet”
z macierzyńską czułością
głaszcze główkę dziecka
o mongoloidalnych rysach
dziewczynka uśmiecha się
i przytula
do brudnego policzka sowę
która nie chce być
córką piekarza
w mokrej rączce ściska
Chrystusika z cukru
duński książę śpieszy
duchem
Wilczyca
Romulus ciągle spogląda
w kierunku siedmiu wzgórz
i ma wilczy apetyt
na władzę
boje się o Remusa
odziedziczył po matce
delikatność westalek
i ciągle nie umie
wróżyć
z wnętrzności zwierząt
Romulus zazdrości mi kłów
a Remus ma moje
miękkie gardło
chcą założyć miasto
przygotowują się do
rytuału auspicjów
Romulus na Palatynie
widzi mury obronne
a Remus na Awentynie
hoduje róże
boję się o nich
bo człowiek człowiekowi
nie jest wilkiem
Kleopatra
pragnienie życia odchodzi ode mnie
po królewsku
nie błaga o możliwość oglądania
kolejnych wylewów Nilu
posyła węża – zbawiciela
w środku mam już tylko pustynię
podczas zaćmienia słońca
pęknięty skarabeusz
rysuje co noc
doskonały profil Marka Antoniusza
jestem jak zapisany papirus
gotowy do odczytania
przed Ozyrysem
za chwilę
odbiorę Egiptowi królową
która nie panowała
nad sobą
Wiersz z dedykacją
Mój Marco Polo
gotowy poprowadzić mnie
pod Wielki Mur
uzbrojony w chińską zupkę
i miecz z motyli
Mój Marek Aureliusz
filozof na tronie
przekonujący
ze stoickim spokojem
„damy radę”
Mój Marek Antoniusz
usuwający wszystkie węże
i rozbijający mój strach
o kolorowe rafy
Mój Marc Chagall
który nigdy nie był w Witebsku
ale zabrał mnie do Paryża
Mój Mark Twain
który uwierzył w Boga
i w istnienie Tomka Sawyera
bo ja w nich wierzę
Mój święty Marek Ewangelista
z uskrzydlonym lwem w herbie
czekający na wynalazek fotografii
by spisywać naszą historię
o szarej i złotej godzinie
Mój Marek